[WYWIAD] Witold Rozdół - DeColt Crew

Jakie zmiany czekają nas w ŁALP od rundy wiosennej, jak kieruje się drużyną po kilkunastobramkowych porażkach? O tych, a także o wielu innych tematach opowiada Witold Rozdół

 

Pełnisz w ŁALP kilka ról – kapitana drugoligowego DeColtu, opiekuna II Ligi i wreszcie członka Zarządu. Która z nich jest dla Ciebie najbardzie wymagająca?

Być może Cię to zdziwi, ale zdecydowanie najwięcej wymaga funkcja kapitana. Obowiązków jest tu wprawdzie mniej, ale za to pojawiają się częściej. Poza tym są o wiele bardziej monotonne. Umówić się na mecz, potwierdzić mecz, powiadomić ekipę, zagrać, wstawić raport i znów to samo. Jako opiekun spotykam się z różnymi sytuacjami. Tutaj nie mogę być pewien, co będę miał do zrobienia za kilka dni. Ta praca jest o wiele ciekawsza i różnorodna. 


Zacznijmy od najbardziej eksponowanego stanowiska, czyli członka Zarządu – osoby, która poniekąd bezpośrednio wpływa na kształt rozgrywek. W jakim miejscu, według Ciebie, znajduje się Liga?

Odejście PaFcia, któremu możemy zawdzięczać dalsze istnienie Ligi, na pewno trochę naruszyło całą organizację. Sądzę, że cała Liga trochę się przez to „cofnęła“. Widać to choćby po ilości drużyn, jakie w niej grają. Uważam, że teraz powoli wracamy do dawnego układu, kiedy śmiało można było nazwać ŁALP tworem dobrze zorganizowanym. Powrót do działania sprzed kilku lat nie będzie łatwy, ale przy odpowiedniej determinacji, powinno się udać. Bądźmy jednak szczerzy – nawet najlepszy Zarząd nie zrobi nic bez odpowiedniego wsparcia ze strony Kapitanów i Zawodników. Na to wsparcie bardzo z Ich strony liczymy. Ostatecznie ŁALP tworzymy wszyscy.


Mówisz, że Liga cofnęła się pod względem ilości drużyn, ale z drugiej strony nie ukrywasz, że wolisz, żeby tych ekip było mniej, ale za to sprawdzonych.

Jakość jest dla mnie o wiele ważniejsza niż ilość, co jednak nie zmienia faktu, że chciałbym, aby tych dobrze zorganizowanych ekip było jak najwięcej. Wolę 8 dobrych (organizacyjnie), od 30 kiepskich, ale wolę 30 dobrych od 8 dobrych


Jak Twoim zdaniem, jako jednej z osób o najdłuższym stażu w Lidze, zmieniały się rozgrywki na przestrzeni ostatních sezonów? 

Na pewno poziom sportowy jest o wiele wyższy, niż jeszcze kilka lat temu. Sądzę, że obecnie nawet słabsze drużyny, byłyby w stanie walczyć z najlepszymi ekipami sprzed kilku lat. 

Jeśli chodzi o poziom organizacyjny, muszę z przykrością przyznać, że nieco się obniżył. Staramy się jednak, jak już wspomniałem, wrócić do dawnych metod zarządzania Ligą. Uważam, że pomimo zmniejszenia się liczby ekip, Liga się rozwija. Jeśli utrzyma to tempo, będziemy jeszcze z niej dumni.


Spróbujmy wyobrazić sobie ŁALP za, powiedzmy, 3 lata. W jakim kierunku będzie zmierzać? Czy Zarząd ma jasną wizję tego, jak powinny wyglądać rozgrywki? Jakie ruchy są planowane w najbliższej przyszłości?

Według mnie kluczowe jest dotarcie do osób młodszych. Obawiam się, że niektóre ekipy będą powoli tracić zainteresowanie Ligą. Zespoły z najdłuższym stażem grają tu już od 6-7 lat. Kiedy zaczynaliśmy, byliśmy studentami, licealistami. Teraz wielu graczy zakłada swoje rodziny i, co trochę dla mnie przykre, ważniejsze sprawy w życiu niż wyjście na orlik. Jasne, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby grać w piłkę mając 50-60 lat, ale pomimo to sądzę, że zachęcenie do gry młodszych osób powinno być dla nas kluczowe.

Być może moi koledzy z Zarządu zlinczują mnie za to, ale nie sądzę, aby istniał jakiś dalekosiężny plan rozwoju Ligi. Póki co staramy się „ogarnąć“ wszystko to, co dzieje się tu i teraz. Plany na kolejne sezony będzie można snuć po zapewnieniu płynności i dobrej organizacji obecnych rozgrywek. 

Mam nadzieję, że powrócą czasy, kiedy siedzieliśmy do 3 w nocy starając się wybrać 8 drużyn z 20 zgłoszeń.


A może po prostu pierwszym wyborem w przypadku ekip orlikowych jest Playarena? Ciężko przeciwstawić się takiemu marketingowemu molochowi, za którym stoi silna marka sportowa, ale może istnieją jakieś wyróżniki ŁALPu, które pozwoliliyby jej zaistnieć w świadomości szerszej rzeszy piłkarskich amatorów?

Na ten moment nie mamy szans przebić marketingu Playareny. To organizacja ogólnopolska, mająca masę sponsorów. Sądzę, że naszą przewagą jest właśnie ta „kameralna“ atmosfera. Tutaj wszyscy się znamy, co nie zmienia faktu, że z chęcią witamy i nowe zespoły. 

Wielkim plusem ŁALP jest sztywny terminarz. Tutaj nie musisz szukać na siłę rywala, który chciałby z Tobą zagrać. Dobrze wiesz, że w ten weekend grasz z tą konkretną ekipą i od razu możesz umawiać się na mecz, do którego (poza nielicznymi przypadkami) na pewno dojdzie.


Od nowej rundy w regulaminie pojawi się kilka zmian (omówionych szczegółowo na Forum). Które z nich określiłbyś jako najważniejsze?

Nie sądzę, aby były to jakieś radykalne zmiany. Na pewno cieszy mnie fakt, że udało się ustalić ostateczną odpowiedzialność za wstawienie raportu meczowego. Kapitanom sprawiało to problem, a i Zarząd nie był tu zbyt konsekwentny. Od wiosny wszystko powinno się unormować. 

Pozostałe zmiany to raczej kosmetyka. Kilka spraw zostanie po prostu uściślonych, a nieaktualne już fragmenty regulaminu – usunięte.


No właśnie – nieszczęsne raporty. W ubiegłej rundzie często pojawiał się z nimi problem, a będąc bardziej szczegółowym z ich kompletnością. Drużyny były póki co karane jedynie niezaliczaniem strzelców do klasyfikacji generalnej. Od wiosny kary ulegną jednak zaostrzeniu. Niejednokrotnie drużyny nie rozumieją skąd bierze się to „czepialstwo“ ze strony Zarządu. Możesz przybliżyć wszystkim powody, dla których regulamin będzie tak surowy w tym zakresie?

Niekompletne raporty bardzo utrudniały nam pracę. Nikt nie chciał poświęcać kilku wieczorów na dopisywanie strzelców po trochu. Nie chcę jednak, aby wyglądało na to, że „czepiamy się“ tylko dla własnej wygody. Kompletny i poprawny raport świadczy o kapitanie drużyny. Jeśli nie jest on w stanie poświęcić 5 minut po meczu na wypełnienie swoich obowiązków, to chyba nie jest najlepszym kandydatem na to stanowisko. 

Swoją drogą, nadal zastanawia mnie, co na celu ma opóźnianie wrzucania raportów do ostatnich chwil terminu.


Nie da się ukryć, że I Liga jest wizytówką ŁALPu i na niej z reguły skupia się cała uwaga. Jednak „na zapleczu“ chyba wcale nie jest nudniej?

Sądzę, że II Liga jest nawet ciekawsza. O awans walczy kilka zespołów, a tak naprawdę nawet ekipy z dołu tabeli mają jeszcze realną szansę na walkę o triumf. O zaciekłości świadczą choćby wyniki spotkań. Coraz mniej mamy pogromów, mecze kończą się różnicą 1-2 bramek. Jesienią mieliśmy też więcej remisów, niż przez cały ubiegły sezon. 

Mam tylko nadzieję, że ekipa (lub ekipy), które awansują po tym sezonie, nie będą murowanymi kandydatami do spadku. Mam dziwne wrażenie, że różnica poziomów pomiędzy Ligami powoli się zwiększa, co na szczęście nie wpływa na atrakcyjnośc rozgrywek.


W tym sezonie bezpośredni awans do I Ligi wywalczy tylko jedna drużyna. Po rundzie jesiennej liderem są Koczkodany. Myślisz, że to właśnie oni w przyszłym sezonie zagrają na wyższym poziomie? 

Jeśli Gryf nie przebudzi się na wiosnę – tak. Uważam, że gdyby organizacyjnie poprawiła się ekipa Kasztanów – panowie mieliby jeszcze szansę powalczyć o awans, ale obawiam się, że będzie to trudne. 

Koczkodany nie są ekipą, która opiera się na wielkich gwiazdach. To solidny kolektyw, który nie traci nagle całej formacji, kiedy na meczu nie pojawi się jeden zawodnik. Uważam, że powinni dowieźć 1. miejsce do końca sezonu, chociaż na ich mecze z Gryfem chyba się wybiorę, bo zapowiada się całkiem niezłe widowisko.


A jak widzisz sytuację w I Lidze z perspektywy postronnego obserwatora? Masz swojego faworyta do koncowego triumfu?

Po raz pierwszy od kilku sezonów – nie. Nie sądzę, żeby ktokolwiek mógł zaszkodzić pierwszej trójce. Byłbym bardzo zaskoczony, gdyby Ligę wygrał ktoś spoza wąskiego grona Rudy, Euro i Armady, jednak nie postawiłbym większych pieniędzy na zwycięstwo któregokolwiek z tych zespołów. 

Daleki jestem od faworyzowania kogokolwiek, ale jednak ucieszyłbym się, gdyby tytuł zdobyła drużyna Damiana Golisza. Nie dlatego, że sympatyzuję z nią bardziej, niż z innymi, ale dlatego, że z tego grona tylko oni jeszcze Ligi nie wygrali. 


Gdzie leży przyczyna faktu, ze drużyny nie są w stanie obronić tytułu mistrzowskiego? Jak uczy doświadczenie, poziom sportowy byłych Mistrzów rzadko spada, kuleć za to zaczyna organizacja.

Wydaje mi się, że problemem jest brak motywacji. Zespoły szukają wciąż nowych wyzwań, więc nie chcą angażować się w obronę czegoś, co już mają. Mam nadzieję, że za kilka lat też będę borykał się z tym „problemem“ ;) 


Przejdźmy do DeColtu. Pamiętasz początki Waszego zespołu? Powstał na potrzeby ŁALPu, czy wcześniej już ze sobą graliście?

O istnieniu ŁALP dowiedziałem się od PaFcia. Swego czasu pomagałem mu troszkę z matematyką (tym się zajmuję) i napomknął o tym. Mieliśmy ledwie kilka godzin na zebranie składu, bo akurat kończyły się zapisy. Ja pogadałem z dwójką kumpli, oni ściągnęli swoich itd. Z tych pięknych czasów zostało nas ledwie trzech (Michał, Patryk i ja).


Jak wyglądała rzeczywistość ligowa na początku Waszej gry? Dla niektórych obecnych ligowców to niemal prehistoria...

Zaczęło się od dwóch kilkunastobramkowych klęsk. Potem jednak zaczęliśmy walczyć. Pokonaliśmy Stare Bałuty, Zarzewiaków (to był mecz!). Niewiele brakło, abyśmy nie spadli, choć przecież zaczęliśmy grę z zerem punktów od połowy sezonu. 


Bywały już takie sezony, kiedy na każdy mecz jechaliście jak „na ścięcie“. Od ubiegłych rozgrywek zaczęliście jednak regularnie punktować. Co się zmieniło?

Od paru lat uważałem, że gdyby patrzeć na każdego z graczy DeColtu osobno, okazałoby się, że mamy naprawdę dobrych zawodników. Problemem była gra drużynowa. Wiele zespołów spotyka się od lat, grają po kilka razy w tygodniu. My jesteśmy drużyną, która nie ma możliwości czasownych na grę co drugi dzień. Większość z nas pracuje, niektórzy się uczą. Nie udało się dotąd, aby tych niezłych piłkarzy ze sobą zgrać. 

To jednak powoli ulega zmianie. Daleko nam jeszcze do poziomu, o jakim marzymy, ale poprawa cieszy. Uważam, że gdyby nie pech, moglibyśmy walczyć o wyższe cele. Pechowe remisy z Somgorszymi i Farseloną, gdzie traciliśmy bramki w doliczonym czasie gry, odebrały nam łącznie 4 punkty. Nie rezygnujemy z walki o górną połówkę tabeli, ale bardzo się boję, że w ostatecznym rozrachunku tych punktów może zabraknąć. 

Pomogła nam też zmiana ustawienia na boisku. Z oczywistych powodów nie będę tu zdradzał szczegółów, ale uważam, że nowa taktyka sprawiła, że każdy wie, co ma robić na boisku, a organizacja w grze pomogła nam poprawić nieco wyniki. 

Cieszy mnie też, że nawet mecze przegrane, nie kończą się już różnicą 20 bramek. Nawet spotkania z liderami naszej Ligi, choć zakończyły się porażkami, nie przyniosły nam wstydu. 


Jak zarządza się drużyną, która nie walczy o najwyższe ligowe cele? Trudno jest utrzymać morale na odpowiednim poziomie?

Bywało gorzej. Kiedy przegrywaliśmy trzeci mecz z rządu różnicą kilkunastu bramek, nikt nie miał ochoty grać. Teraz, kiedy zaczynamy grać na sensownym poziomie, nawet po porażce czekamy już na kolejny mecz. 

Oczywiście, że wolałbym grać z DeColtem o Mistrzostwo, ale póki co walczymy po prostu o 3 punkty w każdym meczu i staramy cieszyć się, ponieważ robimy to, co kochamy. A każdy z nas wierzy, że poziom naszej gry będzie rósł z sezonu na sezon.


Można chyba powiedzieć, że symbolem Waszego wzrostu jest obecność przedstawiciela w czołówce strzelców II Ligi. Michał Palus ma u Was status gwiazdy?

10 na koszulce nie jest przypadkiem. Michał jest świetnym napastnikiem. Bez Niego pewnie dawno byśmy zrezygnowali. Aż mi wstyd, kiedy pomyślę, że na samym początku istnienia DeColtu był tylko rezerwowym. 

Czy nazwałbym go gwiazdą? Na pewno On sam nie zachowuje się w ten sposób. Nie szuka sobie okazji na siłę, nie ma problemów z podaniem do kogoś, kto jest na lepszej pozycji. To po prostu bardzo solidny gracz i świetny kumpel.


To, za co jesteście w szczególności cenieni to fakt, że nie oddajecie walkowerów bez względu na rywala. Różnie w ŁALPie z tym bywało w przypadku innych drużyn.

Jeden nam się trafił – w zeszłym sezonie musieliśmy oddać mecz z Armadą. Wydaje mi się jednak, że nie byłoby sensu zapisywać się do Ligi po to, aby w niej nie grać. 

Dlaczego innym zespołom częściej zdarzają się walkowery? Nie mam zielonego pojęcia. Być może problemem jest kiepska organizacja. Nie uwierzę, żeby ktokolwiek się tu bał wyjść na mecz, bo może przegrać wyżej. Nie było dotąd też okazji do wyrachowania, gdzie walkower byłby bardziej „opłacalny“ od porażki. 


Nie sposób rozmawiać o DeColcie bez poruszenia tematu kobiet. Jesteście jedyną drużyną w ŁALP, która zdecydowała się na taki manewr. Jak inni Ligowcy reagują na obecność płci pięknej na boisku?

Jeśli ktoś nas nie zna, zazwyczaj lekceważy Julię. No cóż – to już nie nasz problem. Zwykle to podejście kończy się po trzeciej stracie piłki ;) 

Szczerze mówiąc nawet mnie to nie dziwi. Niska kobieta na pozycji lewego obrońcy musi na początku zaskakiwać i raczej nie jest kimś, kogo napastnicy by się szczególnie obawiali. My jednak wiemy, do czego jest zdolna. Zwłaszcza w odbiorze piłki jest bardzo pewnym punktem drużyny. Dla mnie, jako bramkarza, tak idealne zgranie z obroną też jest ważne, a z Julią doskonale rozumiemy się bez słów i na boisku i poza nim. 

Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, ale niewykluczone, że niebawem w DeColcie pojawi się nieco więcej płci pięknej. 


Doszły mnie słuchy, że bardzo prestiżowo traktujecie ligową zabawę – TurboLigowca. Ponoć mieliście nawet wewnętrzne eliminacje mające na celu wyłonienie Waszego reprezentanta? Możesz zdradzić kto to będzie i jakiego wyniku możemy się spodziewać?

Potraktowaliśmy eliminacje jako możliwość przećwiczenia technicznych elementów gry. Wygrał je Kuba Florek, który gra u nas jako napastnik. Być może będzie to dla niektórych zaskoczeniem, bo myśląc o napastniku DeColtu, każdy od razu widzi Michała Palusa, jednak to Kuba okazał się tym razem lepszy.

Czy wygra całą zabawę? Na pewno jest w stanie to zrobić. Nie będę zaskoczony, jesli uzyska naprawdę wysoki wynik, bo prócz żonglerki, daje sobie radę z konkurencjami technicznymi. Noooo, chyba, że to ja bronię karne :D  Jasne – miewa i słabsze dni, kiedy piłka za nic nie chce wpaść do bramki, jednak wstydu nam na pewno nie przyniesie.


Nie kusiło Was, żeby dać szansę Julii? Choćby po to, żeby utarła nosa zbyt pewnym siebie Ligowcom?
Robi to prawie co tydzień :D 

Troszkę kusiło aby wystawić ją w TurboLigowcu, ale przecież nie po to organizujemy eliminacje, żeby wystawić kogoś, kto w nich nie wygrał. Julia radziła sobie bardzo dobrze, ale wygrał Kuba.


Przed nami nowa runda, której przedsmak będziemy mogli poczuć na tradycyjnym już Pucharze Ligi. Możemy spodziewać sieę obecności DeColtu? Jeśli tak, będą jakieś niespodzianki w składzie, czy planujecie wiosnę przeznaczyć na cementowanie kolektywu?

Na pewno nie będzie to rewolucja. Planujemy zagrać w Pucharze, prawdopodobnie 1-2 osoby dopiszemy i niewykluczone, że zostaną one z nami na stałe. Nie sądzę jednak, aby doszło do wielkich zmian w najbliższym czasie. Zaczęliśmy się ze sobą zgrywać, po co psuć to roszadami w składzie?


Jak już sam wspomnialeś, co zresztą nie jest żadną tajemnicą, pełnisz w drużynie funkcję bramkarza. To dość odpowiedzialna pozycja w każdej ekipie. Kiedy i w jakich okolicznościach zaczęła sie Twoja „przyjaźń z rękawicami“? Nigdy nie próbowałeś grać „w polu“?

Jeśli gra się ze starszymi – zazwyczaj ląduje się na bramce, prawda? „Młody na bramkę“ słyszałem często. No i w końcu to polubiłem. Zacząłem obserwować takich geniuszy, jak Kahn, Schmeichel czy ostatnio Neuer. Oczywiście nigdy nie zbliżę się nawet do 1% ich umiejętności, ale jednak samo patrzenie na to, co potrafią, bardzo mnie motywuje.

Zdarzały mi się eksperymenty z grą w polu. Częściej wychodziłem do przodu z konieczności, ale słaba kondycja nie pozwalała mi się nacieszyć pozycją napastnika. Bywały też „wyjścia rozpaczy“ do rzutu rożnego w ostatnich sekundach. Cieszę się, że mogę przydać się ekipie na bramce. No i nadal mogę zdobywać gole dla nas – choćby z rzutów karnych. Te bardzo nieliczne bramki „z akcji“, jakie strzeliłem dla DeColtu, pamiętam jednak do dziś. 


Jak na przestrzeni tego czasu zmieniła się Twoje gra? Widzisz u siebie postępy? Które elementy wymagają poprawy?

Gdybym nie widział postępów – zrezygnowałbym z gry. Na początku byłem beznadziejny. Ręcznik na poprzeczce byłby niewiele gorszym bramkarzem. Od tego czasu staram się poprawiać moją grę i chyba pojawiają się efekty. Zrzucenie 30kg (choć do celu brakuje jeszcze 15) na pewno mi pomogło. Od razu poprawiła się skoczność i szybkość. Chciałbym poprawić grę na przedpolu, tutaj nadal mi sporo brakuje do tego, co chciałbym sobą reprezentować.

Choć doskonale wiem, że naprawdę dobry nie byłem, nie jestem i raczej nie będę, to mam nadzieję, że z meczu na mecz, DeColt będzie miał ze mnie coraz większy pożytek.


Masz jakiś wzór? Tylko nie mów, że Neuer – ostatnio chyba każdy adept sztuki bramkarskiej wskazuje na golkipera z Niemiec.

Zmartwię Cię, ale właśnie Neuer. Jak można nie podziwiać kogoś, kto w tak młodym wieku stał się podstawowym bramkarzem jednej z najlepszych drużyn świata? Trafił tam niewiele czasu po odejściu na emeryturę jednego z najlepszych w historii (oczywiście mam na myśli Kahna) i ma wielką szansę stać się kolejną legendą bramkarstwa. 

Nie znaczy to jednak, że funkcja „jedynki“ kończy się dla mnie na nim. Podziwiam choćby grę Diego Benaglio czy Jaspera Cilessena. Mam wrażenie, że są bardzo niedoceniani. Jeszcze kilka lat temu uważałem za wzór Akinfeeva, ale jego kariera niestety się jakby zatrzymała. Szkoda – mógł być kolejnym wielkim bramkarzem z kraju, który piłkarsko nie należy do absolutnej czołówki. Trochę jak Cech albo Dudek.

Moim niedoścignionym wzorem jednak na zawsze pozostanie wspomniany już wyżej Kahn.


A którego z bramkarzy ligowych cenisz najbardziej?

Niemal każdy ma pewne cechy, które podziwiam. Adam Sypka, pomimo niewielkiego wzrostu, zawsze pokazuje wysoką klasę. Pamiętam też nadal dwóch świetnych bramkarzy Czarnych. Szkoda, że nie ma ich już w ŁALP. Nie mogę nie docenić klasy bramkarskiej Grzesia Janiaka (choć on niestety nierzadko psuł świetne wrażenie niektórymi „wyskokami“). 

Mógłbym wymienić jeszcze kilka nazwisk naprawdę zdolnych ligowych golkiperów. Kuba Garbacz, Emil Wydrzyński, Piotek Wojdalski, Damian Bogdański albo Damian Kabat. To solidne punkty swoich drużyn, których nie wolno ignorować.  


Dzięki i powodzenia.

Także dziękuję!

Opublikowano dnia 04/03/2015
Najlepsi strzelcy
I liga
II liga
#
Zawodnik
Drużyna
B
1
Mateusz Spychalski
Ruda Zegar
73
Mateusz Spychalski
Ruda Zegar / -
73 0 0
2
Roman Galimurka
Wodnik Łódź
38
Roman Galimurka
Wodnik Łódź / -
38 0 0
3
Mateusz Węgrzyn
Ruda Zegar
33
Mateusz Węgrzyn
Ruda Zegar / -
33 0 0
4
Adam Chrzczanowicz
Somgorsi
30
Adam Chrzczanowicz
Somgorsi / -
30 0 0
5
Damian Golisz
Łódzkie Jedenastki
30
Damian Golisz
Łódzkie Jedenastki / -
30 0 0
Terminarz
I liga
II liga
12. kolejka sezonu 2017/18
Mecalit 0:3 wo. Łódzkie Jedenastki
RDZ UNITED 12:3 FC Farselona 26.11.2017 17:30
Stare Bałuty 0:3 wo. DCM United
Wodnik Łódź -:- Chillout Team przełożony
HIT
FC Lani 12:6 Gryf Łódź 25.11.2017 16:30
Ruda Zegar 22:2 Somgorsi 26.11.2017 14:00
Tabela
I liga
II liga
#
Drużyna
M
PKT
Z
R
P
B
1 RDZ UNITED 11 31 10 1 0 107:48
2 Łódzkie Jedenastki 11 30 10 0 1 162:52
3 Ruda Zegar 10 23 8 0 2 173:62
4 FC Lani 11 18 6 0 5 86:72
5 Wodnik Łódź 10 18 6 0 4 109:96
6 Italiani a Łódż 11 17 6 0 5 76:71
7 Gryf Łódź 12 15 5 0 7 85:128
8 FC Farselona 11 13 5 0 6 60:83
9 Stare Bałuty II 11 13 4 1 6 67:64
10 Somgorsi 11 9 3 0 8 95:105
11 DCM United 10 6 2 0 8 60:131
12 Chillout Team 10 6 2 0 8 53:157
13 Mecalit 11 0 1 0 10 26:71